New Challenge on tour 2

W tym miesiącu wyruszyłyśmy z Panią Magdą w Naszą drugą, wspólną podróż na Zachodnie Wybrzeże. Za cel tej wyprawy obrałyśmy sobie Nasze polskie morze. Podróż rozpoczęłyśmy w nocy, jak można się domyślić nie obyło się bez przygód ;). Podczas zakupu biletów na pociąg okazało się, że w kasach padł system i nie mamy miejsc na biletach. Jak poinformował Nas Pan w kasie miejsca znajdziemy na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”.

Nie zdążyłyśmy jeszcze dobrze wyjechać z Krakowa, a już poznałyśmy Pana Konduktora. Pan był bardzo pomocny, chciał Nam przypisać miejsca, które sobie wybrałyśmy w pociągu. Niestety nie wiedząc czemu, akurat przy Nas padł mu cały system. Obiecał wrócić później, a że w między czasie postanowiłyśmy poszukać wygodniejszych miejsc to musiał chodzić i szukać Nas po całym pociągu 🙂 . Gdy formalnością stało się zadość, a przed Nami było jeszcze wiele kilometrów do przejechania poszłyśmy spać.

Rano wysiadłyśmy w Szczecinie, zaraz po wyjściu z pociągu uderzył Nas w nozdrza wspaniały zapach czekolady. Bus, który miał zabrać Nas do Międzywodzia (główny cel podróży) odjeżdżał dopiero za 3 godziny. W związku z tym postanowiłyśmy skorzystać z okazji i zwiedzić trochę miasto. Na nurtujące mnie pytanie o to, skąd bierze się ten kuszący zapach czekolady odpowiedzi udzielił Nam jeden z taksówkarzy. Okazało się, że w mieście jest Fabryka Cukrów i Czekolady Odero. Spacerując po Szczecinie trafiłyśmy do Cukierni Izybar, miejsca godnego polecenia. Można wypić tu pyszną kawę oraz zjeść przepyszne ciastko. Z racji tego, że zbliżała się już godzina odjazdu busa musiałyśmy opuścić to jakże klimatyczne miejsce. W Międzywodziu oglądałyśmy Ośrodek Wypoczynkowy Międzycechowy. Świetne miejsce na zorganizowanie kolonii, położone blisko morza, z dużym zielonym terenem pośród lasku. Na terenie Ośrodka znajduje się plac zabaw, boisko, miejsce na grilla, duża stołówka oraz kawiarnia. Później przejechałyśmy do Dziwnowa aby zjeść rybkę 🙂 .

New Challenge on tour 4-2 -small

Dziwnowo, które ze wszystkich stron otoczone jest wodą ma swój urok. W barze Zachęta zjadłyśmy bardzo dobrego dorsza oraz rosół z kołdunami. Obok baru rośnie „serduszkowe drzewo” czyli drzewo obwieszone sercami. Tutaj z kolei zobaczyłyśmy Willę Admirał, z której okien rozciąga się widok na zalew Kamieński. Wnętrze oraz pokoje są czyste, duże i co sezon odnawiane. Willa nadaje się zarówno pod kolonię jak i klienta indywidualnego. Kolejnym oglądanym miejscem był nowy, elegancko urządzony Ośrodek Wypoczynkowy Bałtyk, który spełni oczekiwania nawet najbardziej wymagających klientów. Miejsce stworzone specjalne dla kolonistów. Na terenie ośrodka mnóstwo zieleni, teren ogrodzony, duże pokoje
z łazienkami, a do tego wszędzie blisko.

Po zakończonych wizytacjach udałyśmy się do Mielna aby odpocząć. Zakwaterowałyśmy się w Hotelu Albatros, który położony jest na głównym deptaku miejscowości. Na tyle blisko morza, że wychodząc z hotelu słyszymy kojący szum fal morskich. Hotel oferuje zabiegi medyczne, turnusy rehabilitacyjne, duże i czyste pokoje oraz bardzo dobrą kuchnię. Następnego dnie po zjedzeniu rybki i pożegnaniu się z morzem ruszyłyśmy w drogę powrotną do Krakowa.