New Challenge on tour 4 czyli chorwacka przygoda na Riwierze Kvarnerskiej

Tym razem 2 września wraz z grupą „Aktywny Senior 50 +” wybrałyśmy się nad Zatokę Kvarnerską leżącą w północnej części Chorwacji, a dokładniej do Crikvenicy. Naszą podróż rozpoczęłyśmy w Krakowie, skąd zabrały Nas autokary New Challenge – Bus Impero. Podróżowaliśmy przez Czechy, Austrię oraz Słowenię, aby wreszcie przed południem dotrzeć do celu Naszego wyjazdu.

Chorwacja przywitała nas piękną, słoneczną pogodą oraz błękitem oraz lazurem Adriatyku. Po zakwaterowaniu się w pokojach nadszedł czas na spacer po Crikvenicy, która położona jest nieopodal Rijeki. Miasto to cieszy się popularnością ze względu na znajdujące się tu sanatoria. Jako miejscowość wypoczynkowo-uzdrowiskowa jest znana od końca XIX wieku. Nazwa miasta pochodzi od klasztoru Zakonu Paulinów założonego przez Mikołaja Frankopana w 1412 roku. Ponadto w mieście do dzisiejszego dnia funkcjonują wspaniałe hotele, które powstały w pierwszych latach XX wieku. Miejscowość ta tętni życiem przez całą dobę dzięki licznym kawiarniom, pubom, dyskotekom oraz dużej ilości sklepów, a także bezpośredniemu dostępowi do przystani wodnej, gdzie możemy wynająć speed boat.

Po wstępnym zapoznaniu się z okolicą przyszedł czas na długo wyczekiwane przez wszystkich plażowanie nad wodami błękitnego Adriatyku. Trzeci dzień Naszego wyjazdu zaczęliśmy wcześnie rano, gdyż większość z Nas miała zaplanowany udział w wycieczce do Narodowego Parku Jezior Plitwickich. Pani przewodnik już o 8:00 rano czekała na wszystkich chętnych w hotelowej recepcji. Po 2,5 godzinnej jeździe dotarliśmy do Parku, gdzie na własne oczy mogliśmy podziwiać piękno otaczającej Nas tu natury. Zobaczyliśmy 16 tarasowo położonych jezior o szmaragdowo-turkusowym kolorze, na których powierzchni tańczyły promienie słońca. Łączą się one ze sobą 92 wodospadami oraz niezliczonymi górskimi potokami. Całość tworzy niepowtarzalny i zapierający dech w piersiach widok. Jeżeli chodzi o samą trasę wycieczki to część przeszliśmy na nogach, a częściowo przejechaliśmy kolejką turystyczną. Ponadto braliśmy udział we wspaniałym rejsie statkiem po Jeziorze Kozjak. Wróciliśmy do hotelu, akurat na obiadokolację ze wspomnieniami wypełnionymi pięknymi obrazami. Wieczorem niektórzy postanowili skorzystać z atrakcji zwanej speed boat, podczas tej wyprawy kapitan Johnni pozwolił Pani Magdzie sterować łodzią.

new_challenge_on_tour_4_2

Wieczorową porą przecinaliśmy aksamitne wody Adriatyku, ale żeby nie było za spokojnie coś musiało się wydarzyć … Zaraz po tym jak Pani Magdalena oddała stery kapitanowi łódź zatrzymała się na środku morskiej toni. Okazało się, że najzwyczajniej w świecie zabrakło nam paliwa, po prawie godzinnym bujaniu się na falach nadciągnęła do Nas pomoc. Po zatankowaniu łodzi popłynęliśmy na wyspę Krk, ponieważ kapitan chciał Nam się zrehabilitować za tę małą przygodę. O zmierzchu dobiliśmy do brzegów Crikvenicy i tak po dniu pełnym wrażeń można było iść spać. Czwarty dzień przywitał Nas deszczem ale My się deszczu nie boimy 😉 Całą grupą zebraliśmy się na przystani w oczekiwaniu na rejs statkiem „Elizabeth” na wyspę Krk do miasteczka Vrbnik. Na statku przy dźwiękach muzyki podziwialiśmy roztaczające się przed Nami widoki. To małe aczkolwiek urokliwe miasteczko pokazał Nam kapitan statku. To właśnie tutaj znajduje się ulica, która jest uważana za najwęższą uliczkę świata. Stało się tak za sprawą tego, że przy ulicy tej mieszczą się 3 adresy, a szerokość jej pozwala jedynie na to aby przeszła nią tylko jedna osoba, gdyż wynosi ona 50 cm. Następnie udaliśmy się na degustację wyśmienitych win pochodzących z tego miasteczka. Okazało się, że właśnie stąd pochodzi wino, które pije sam Ojciec Święty w Watykanie, a mianowicie Masa vino. Produkowane jest ono przez 4 rodziny, a receptura jego jest pilnie strzeżoną tajemnicą. W drodze powrotnej na promie czekała Nas kolejna degustacja, tym razem zamiast wina dostaliśmy rakije. Im bliżej byliśmy Naszego hotelu tym pogoda stawała się coraz lepsza. W związku z tym tego dnia udało Nam się zażyć kąpieli wodnych i słonecznych. Wieczorem zaś wzięliśmy udział w kolacji integracyjnej. Mieliśmy okazję skosztować: tradycyjnej szynki chorwackiej Pršut, Paškiego sira czyli sera owczego, wyrabianego wyłącznie na wyspie Pag, grillowanej ryby wprost z wód Adriatyku z ziemniakami z masłem, czosnkiem i szpinakiem, a do tego kieliszek rakiji oraz białe wino. Podczas kolacji nie obyło się bez tańców przy muzyce na żywo. W trakcie zabawy goście mogli spróbować swoich sił w konkursie tańca. Wybór był trudny, ponieważ wszystkie pary tańczyły znakomicie, jednak po zaciekłych obradach udało się wyłonić 3 zwycięskie pary. Późną nocą gdy siły już nieco Nas opuściły, udaliśmy się na odpoczynek.

new_challenge_on_tour_4_3

Piątego dnia część Naszej grupy skoro świt udała się na podbój Wenecji. Natomiast Ci, którzy postanowili się wyspać, nieco później udali się z Nami na poszukiwania tajemniczego Labiryntu Miłości. Labirynt ten znajduje się w Crikvenicy, kilka minut spacerem wzdłuż rzeki od centrum miasta. Obiekt ten został utworzony z niewielkich krzewów liści laurowych, które wokół roztaczają piękny zapach. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w kawiarni na małą kawę i coś słodkiego, żartom i śmiechom nie było końca, a przy tym w tle roztaczał się widok wód Adriatyku. Po powrocie do hotelu udaliśmy się na plażę, gdzie mogliśmy korzystać z relaksu już do końca dnia. Szóstego dnia wyruszyliśmy w drogę na wyspę Rab, pomimo wietrznej pogody udało Nam się dostać na prom. Nie było to tak oczywiste, gdyż akurat szalał wiatr Bura, który trząsł samochodami, tworzył wiry wodne i generalnie był dość silny. Podczas podróży promem zupełnie przez przypadek jedna z zabłąkanych fal zalała Naszego pilota ;). Sama wyspa przywitała nas wspaniałą słoneczną pogodą i cudnym błękitem nieba. Uważa się ją za jedną z najbardziej pożądanych wysp na Jadranie. Panuje na niej wyjątkowo zdrowe powietrze, które nasycone jest solą morską. Od 2. stulecia p.n.e wyspa została opanowana przez Rzymian, którzy tutaj dzięki bardzo korzystnemu środowisku i wspaniałemu krajobrazowi budowali swe rezydencje letnie. Dzięki temu mogliśmy podziwiać pozostałości wspaniałych zamków, kościołów i murów z dawnych lat. Popołudniu udaliśmy się na półwysep Lopar, na jedną z najpiękniejszych plaż na Wyspie Rab; zwaną „Rajską Plażą”. Naszym oczom ukazał się wspaniały widok piaszczystej plaży oraz morza, które mieniło się 3 kolorami błękitu, który przechodził w lazur aby zaraz zmienić się w granat. Ponadto po prawej stronie plaży rozciągał się krajobraz gór, właśnie o takich miejscach myślimy „raj na ziemi”. Tu oddaliśmy się kąpielom wodnym i słonecznym z dodatkiem naturalnego peelingu plus akupunktury, która została wykonana przez wiatr Bura, którego maksymalna prędkość dochodzi do 250 km/h i piasek.

new_challenge_on_tour_4_4_

W drodze powrotnej na promie każdy, kto się odważył (czyli oczywiście ja i Pani Madzia) mógł pozbyć się piasku wychodząc na pokład promu gdzie wiatr usilnie starał się porwać co tylko się dało. Szczęśliwi i bezpieczni dotarliśmy do hotelu na obiadokolację, to nie koniec emocji na ten dzień. Wieczorem zebraliśmy się na wieczorku tanecznym w rytmach chorwackich i polskich. Dosłownie były tańce nad brzegiem Adriatyku, ludzie tańczyli na ulicy niczym podczas karnawału w Rio de Janeiro. Jak to mówią Polak zawsze ubezpieczony więc mieliśmy ze sobą harmonię i też pokazaliśmy Chorwatom na co Nas stać. Wszyscy tak świetnie się bawiliśmy, że nie zauważyliśmy kiedy noc zaczęła zbliżać się ku końcowi. Dopiero bardzo późną nocą poszliśmy wreszcie spać, ale tylko dlatego, że na drugi dzień rano jechaliśmy na wycieczkę. Siódmego dnia pojechaliśmy do Rijeki i Opatiji, w rejon Riwiery Kvarnerskiej. Ponad sto lat temu zjeżdżali się tutaj na wakacje arystokraci i europejskie elity. Opatija była ulubionym zimowym kurortem Habsburgów, bywali tu Puccini, a także Henryk Sienkiewicz czy Józef Piłsudski. Nazwa miasta oznacza opactwo, ale dzisiaj już nie odwiedza się tego miejsca w poszukiwaniu klasztornego spokoju, jak w okresie jego największej świetności. Coraz potężniejsza fala turystów sprawiła, że Opatija przypomina francuską Niceę, San Remo czy uzdrowiska, takie jak Karlove Vary w Czechach. Można tutaj skosztować wyśmienitego tortu kasztanowego i wypić najlepszą kawę na całej Riwierze. Odwiedziliśmy także Rijekę, która jest przepięknym miastem w północno-zachodniej Chorwacji, leży ona na wzgórzach u podnóża masywu Risnjak. Znajduje się tu zamek Trsat, który stanowił ważny punkt obserwacyjny i obronny. Jego początki sięgają XIII w., a teraz stanowi świetny punkt widokowy. Ósmego dnia, który był Naszym ostatnim dniem pobytu oddaliśmy się wszyscy słodkiemu lenistwu i każdy na swój sposób żegnał się z tym cudownym miejscem. Dziewiątego dnia zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy w drogę powrotną do Polski. Zatrzymaliśmy się po drodze na zwiedzanie Jaskini Postojnej, która jest dwudziestokilometrowym labiryntem przejść, galerii oraz komnat. Jest to największa jaskinia w Europie przedstawiająca podziemny klasyczny kras. Spotkać tam można także bezokiego płaza – odmieńca jaskiniowego. Panuje tam temperatura ok +8°C, więc warto ze sobą wziąć cieplejsze ubrania. Po tej ostatniej atrakcji wypełnieni wrażeniami, przeróżnymi wspomnieniami oraz zapierającymi dech w piersiach widokami ruszyliśmy w stronę domu.

new_challenge_on_tour_4_5

Zdecydowanie zbyt szybko upłynęła Nam ta 10-dniowa przygoda, ale jedno jest pewne na długie lata pozostaną Nam w pamięci przepiękne obrazy, cudowne widoki, błękit oraz lazur wód, a także wspomnienie ciepłego dotyku słońca na skórze oraz radosnych wspólnie spędzonych chwil. Mam nadzieję, że będzie mi jeszcze kiedyś dane wrócić do tych wspaniałych miejsc. Wszystkim z Was, którzy jeszcze tam nie byli gorąco polecam wybranie się tam jak najszybciej, ponieważ naprawdę warto je odwiedzić. Kto wie, może w następnym roku przeżyjemy tą przygodę razem ;).