Jak Białoruś to tylko z New Challenge

W końcu przyszedł czas na długo oczekiwany przez Nas wyjazd, który był pełen emocji, tajemnic i wielu niewiadomych. Jak się okazało, „nie taki wilk straszny, jak go malują”. Białoruś to państwo które zachwyciło całą Naszą grupę swoim pięknem. W podróż udaliśmy się w środku nocy, bo tak trzeba nazwać 1:00. Wszyscy nieco zaspani ale mimo to bardzo podekscytowani ruszyli we wspólna drogę.

Przejazd przez Polskę zajął nam nieco czasu, ale droga mijała wszystkim bardzo wesoło, dzięki żartom i anegdotom opowiadanym przez Naszego pilota, Pana Grzegorza. Granica polska-białoruska o dziwo nie była dla Nas dużym problemem. Szybka i sprawna odprawa graniczna, umożliwiła Naszej grupie zobaczenie jeszcze większej liczby atrakcji turystycznych. Wpierw udaliśmy się do Cerkwi Świętych Borysa i Gleba w Grodnie.  Jest to  zabytek architektury staroruskiej zachowany w bardzo dobrym stanie, pochodzący sprzed najazdu mongolskiego. Cerkiew ta znajduje się przy ujściu Horodniczanki do Niemna. Kolejnym miejscem do którego udała się Nasza grupa, była wizytówka Grodna czyli  Stary Zamek, który był miejscem walnych sejmów I Rzeczypospolitej. To właśnie w tym zamku zmarli polscy królowie:  Kazimierz Jagiellończyk i Stefan Batory. Kolejnym punktem na trasie Naszej wycieczki był dom i pomnik Elizy Orzeszkowej.  Jako ciekawostkę należy dodać iż w  1976 roku w związku z poszerzaniem ulicy obiekt rozebrano i ustawiono ponownie kilka metrów dalej. Po tych atrakcjach udaliśmy się do Naszego hotelu znajdującego się w centrum miasta, gdzie czekała na Nas wyśmienita obiadokolacja, która smakowała każdemu bez wyjątku. Krótka chwila wytchnienia w pokojach i całą grupą udaliśmy się na uroczystości związane ze świętem Bożego Ciała. Mieliśmy możliwość uczestniczenia w procesji, która przeszła ulicami Grodna. Po zakończonych uroczystościach udaliśmy się do hotelu na zasłużony odpoczynek. Kolejny poranek na ziemi białoruskiej przywitał Nas wspaniałym wschodem słońca, który dodał pozytywnej energii na cały dzień każdemu uczestnikowi.

BIalor-4

Dzień rozpoczęliśmy od obfitego i bardzo urozmaiconego śniadania, po którym wykwaterowaliśmy się z hotelu i udaliśmy się na dalsze zwiedzanie. Ziemia grodzieńska to liczne miejsca które są związane z wybitnymi Polakami, nie mogliśmy ominąć Nowogródka, w którym znajduje się dom Adama Mickiewicza. Obecnie w rodzinnym domu wybitnego polskiego wieszcza, znajduje się muzeum ku jego czci, które okazało się miejscem niezwykle ciekawym. Zwiedzanie cały czas umilały żarty pilota Grzegorza, który do każdego miejsca i obiektu, zawsze znał jakąś anegdotę, która potrafiła rozśmieszyć każdego. Po wizycie w Nowogródku, przyszedł czas na kolejny przystanek na Naszej trasie, jakim była miejscowość Iwie. Tam mieliśmy możliwość zobaczyć meczet Tatarów polskich, który powstał  w 1884 r. Powstał on na planie prostokąta, z czterospadowym dachem i smukłym ośmiobocznym minaretem. W pobliżu meczetu znajduje się cmentarz tatarski czyli mizar z licznymi, interesującymi, często wiekowymi nagrobkami. Warto dodać, że Iwie i okolice to największe obecnie na Białorusi skupisko Tatarów, którzy mieszkają tu od XVI wieku. Miejscowość ta bardzo podobała się Naszej grupie ze względu na atrakcyjne położenie i malownicze krajobrazy. Miejscowa ludność była dla Nas niezwykle miła i przyjazna, a w dodatku starsi mieszkańcy mieli możliwość porozmawiać z Naszą grupą w języku swoich przodków, czyli po polsku. Udaliśmy się w dalszą podróż do Holszan, by zobaczyć ruiny zabytkowego zamku rodziny Sapiehów.  Niegdyś zamek holszański był okazałą dwupiętrową budowlą w kształcie czworoboku z ośmiościennymi wieżami po bokach. Zamek będzie posiadał system ocieplający, wodociągi i kanalizację. Pokoje gościnne oraz galerie zdobiły freski i bogata sztukateria a podłogi wyłożone były terakotą. Wokół zamku zbudowano 3 sztuczne jeziora, których dno wyłożono kafelkami. W rezydencji Sapiehy mieściła się okazała biblioteka i galeria obrazów, ale niestety z zamku została już tylko ruina, o którą państwo białoruskie nie dba. Szkoda jednak, że po latach świetności, taki zabytek nie cieszy już oczu turystów, a wręcz przeciwnie.

Mick-1

Po całodziennym zwiedzaniu, przyszedł czas na stolicę Białorusi. Do Mińska przyjechaliśmy w godzinach wieczornych. Następnie zakwaterowaliśmy się w hotelu, który okazał się być znakomitym wyborem. Następnie całą grupą udaliśmy się do hotelowej restauracji na uroczystą kolację. Uzupełnieniem całego wieczoru, był występ regionalnego zespołu białoruskiego, dzięki któremu mogliśmy poznać bliżej tradycyjną muzykę białoruską oraz stroje ludowe. Wieczór integracyjny jak się okazało był bardzo udany, śpiewy i tańce towarzyszyły wszystkim przez całą noc.  Po tak emocjonującym i pełnym wrażeń wieczorze, wszyscy udali się do swoich pokoi na zasłużony odpoczynek, przed kolejnym dniem zwiedzania.

BIalor-3

Poranek w Mińsku przywitał nas piękną pogodą, po śniadaniu cała grupa udała się na zwiedzanie stolicy Białorusi  z wykwalifikowanym przewodnikiem, który odkrył przed Nami jak się okazało największe tajemnice tego miasta. Swoją przygodę zaczęliśmy od tzw. Wyspy Łez, która jest położona na rzece Świsłocz. Jest to miejsce dedykowane żołnierzom poległym w radzieckiej kampanii afgańskiej. Dodatkowo dla ich upamiętnienia została tam wzniesiona kaplica w której znajdują się obrazy przedstawiające rozpacz matek i żon które straciły swoich najbliższych. Dodatkowo na Wyspie Łez, Nasz pilot Grzegorz  opowiedział kilka ciekawych historii i legend związanych ze znajdującą się tam figurą amorka. Następnie przeszliśmy wszyscy grupą do kościoła św. Szymona i św. Heleny. Przewodnik pięknie opisał Nam ten kościół i jego najważniejsze elementy oraz podał Nam również inną jego nazwę –  „Czerwony Kościół”. Nie należy jednak zapominać że jest to bastion polskości i katolickości w Mińsku. Kościół skrywa się skromnie w zakątku Placu Niepodległości w Mińsku, być może starając się w ten sposób uniknąć szalonych idei niektórych przedstawicieli władzy białoruskiej – zgodnie z jedną z nich, kościółek ten przez kilkanaście lat służył jako kino i miejsce spotkań lokalnej ludności.

BIalor-5

Kolejnym przystankiem na trasie Naszego zwiedzania był Plac Priwaksalnaja.  Jest to bardzo reprezentacyjne miejsce, które często jest również nazywane placem trzech dworców, ponieważ w jego najbliższym sąsiedztwie znajdują się   kolejno: Centralny Dworzec Autobusowy, dalekobieżny dworzec kolejowy oraz  podmiejski dworzec kolejowy. Najważniejszą dominantą na placu są tzw. „Wieże Miejskie”, czyli monumentalne, bliźniacze wieże, tworzące wraz z okolicznymi budynkami mieszkalnymi reprezentacyjny wjazd do miasta, zwany przez Białorusinów „Wrotami miasta”.  Dodatkową ciekawostką jaką dla Naszej grupy miał przygotowaną Nasz przewodnik, była informacja że to właśnie tu znajduje się największy na Białorusi zegar, którego średnica wynosi prawie 4 metry.  Jako ostatni punkt zwiedzania Mińska, mieliśmy w planach Ratusz Miejski, pod który się udaliśmy.  Jest to okazały zabytkowy budynek znajdujący się w centrum miasta. Następnie uczestnicy mieli chwilę wytchnienia na zakup pamiątek. Oczywiście Nasz pilot Grzegorz, służył dobra radą związaną z odwiecznym pytaniem podróżnych:  co i gdzie kupić? Po udanych zakupach, udaliśmy się na zasłużoną kolację do Naszego hotelu, po której wszyscy poszli na zasłużony odpoczynek do swoich przytulnych pokoi. Nadszedł kolejny ranek, który był zarazem ostatnim na Białorusi dla Nas. Tradycyjnie zjedliśmy znakomite śniadanie w restauracji hotelowej, wypiliśmy kawę i pojechaliśmy w stronę granicy białorusko – polskiej. Nie mniej jednak to nie koniec zwiedzania, ponieważ po drodze udaliśmy się do Zamku Mir. Jest to monumentalna budowla wpisana od 2000 roku na listę UNESCO.

Zamek-1

Pierwotnie miał być to obiekt typowo obronny – czworobok kamienno-ceglanych murów obwodowych z potężnymi basztami narożnymi. Na środku zachodniej ściany znajduje się potężna wieżą która jest zarazem bramą skierowaną ku drodze prowadzącej przez Nowogródek i Lidę do Wilna. Zamek zachwycił całą Nasza grupę bez wyjątku, ponieważ jest on perełką architektoniczną w skali Europy.

Zamek-2

Udaliśmy się następnie nad Jezioro Świteź, które jak się okazało było znane Naszej grupie głównie z literatury. Jego woda jest tak czysta, że bez obaw możemy ją pić, do czego zachęcał pilot Grzegorz. Co więcej, poziom jeziora się nie zmienia a nie jest ono zasilane przez żadną rzekę. Do samego brzegu jeziora dochodzi za to stara, gęsta puszcza a drzewa malowniczo zwieszają swe gałęzie nad wodą, co dodaje mu tajemniczości. Po spacerze brzegiem jeziora, przyszła pora na ostatnią już atrakcję na ziemi białoruskiej, jaką była Bereza Kartuska. Była ona miejscem odosobnienia, czyli polskim obozem dla więźniów. W tym miejscu byli głównie przetrzymywani przeciwnicy politycznych sanacji. Krótka lekcja historii bardzo zainteresowała uczestników wyjazdu, którzy zadawali mnóstwo pytań przewodnikowi, co było bardzo miłym zaskoczeniem.

Po ostatnim przystanku w Berezie Kartuskiej, udaliśmy się do autobusu i ruszyliśmy w drogę powrotną do kraju. Oczywiście trochę czasu spędziliśmy na granicy, ale wszystkim dopisywał dobry humor, stąd w autobusie cały czas można było usłyszeć liczne żarty i anegdoty. W takich zabawnych nastrojach wróciliśmy prawie o północy do Borzęcina, skąd byli uczestnicy Naszego wyjazdu.  Pomimo tak później pory, uczestnicy wyjazdu dziękowali za wspaniały wyjazd i nikt nie pożegnał się z nami słowami „do widzenia” lecz „do zobaczenia jak najszybciej”, co było bardzo miłym akcentem na zakończenie.